Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
The Settlers dziedzictwo królów

DiabelskiBlog


The Settlers dziedzictwo królów

Specyfika The Settlers, ten szczególny pomysł i wykonanie sprzed ponad dekady sprawiło onegdaj, że gracze masowo zasiadali przed monitorami komputerów… swoich i cudzych. Minęło parę ładnych lat, a Osadnicy ulegli kilku poważnym przeobrażeniom. Zniknęły ścieżki, zniknęli tragarze, pojawiła się wyraźna fabuła i rozwinął motyw militarny. Ostatecznie zmieniła się cała koncepcja gry, doszczętnie rujnując nadzieję na powrót starych, dobrych The Settlers. W to miejsce BlueByte oferuje graczom nieszczególną, podobną do setek-tysięcy innych grę RTS. Dziedzictwo Królów! ostatecznie zerwała bowiem z tradycją i stylistyką serii.

Istnieje sześć podstawowych surowców niezbędnych do rozwoju osady. Glina, drewno, kamień, żelazo, siarka i złoto. O pięć pierwszych standardowo troszczą się nasze pachoły. Wystarczy wskazać im odpowiednią kupkę surowca, aby zaczęli ją rozbijać i zbierać łupki. Złoto pozyskuje się w nieco inny sposób – z podatków. Aby więc zapewnić sobie dopływ błyszczącego kruszcu, należy zadbać o odpowiednią liczbę mieszkańców. We wcześniejszych odsłonach Settlers, aby rozpocząć wydobywanie zasobów naturalnych, należało najpierw wybudować w odpowiednim miejscu kopalnię. W Dziedzictwo Królów! postawienie szybu jedynie przyśpiesza pozyskiwanie surowców. No i oczywiście wymaga nieco większych nakładów. W kopalniach zamiast chłopków pracują zawodowi górnicy, odprowadzający podatek. Dlatego też należy zapewnić im lokum do spania i farmę, która zaopatrywałaby ich w jedzenie. To w zasadzie podstawa piątych Settlers. Każdy osadnik musi mieć gdzie mieszkać i co jeść. Najlepiej, aby oba te punkty znajdowały się jak najbliżej miejsca pracy. W innym przypadku osadnik straci sporo czasu na dojście. W późniejszych fazach gry pojawiają się również różne unowocześnienia starych projektów, a także kompletnie nowe typy warsztatów. Niektóre z nich dają szansę jeszcze bardziej wyśrubować technologię wojskową, inne zaś zwiększyć wydajność wydobywania surowców, poddając je wstępnej obróbce. Aby móc w ogóle myśleć o wszystkich tych unowocześnieniach, we wsi musi stanąć uniwersytet! Trochę to naciągane, ale w RTS świetnie się sprawdza. Co prawda rozbudowa do poziomu miasteczka nie jest zbyt skomplikowana i nawet dziecko sobie z tym poradzi, ale jest, nie da się ukryć, nieco czasochłonna, a po trzecim razie także diablo nudząca.

Jakimś diabelskim sposobem jedno wiejskie centrum jest w stanie podtrzymywać przy życiu tylko siedemdziesiąt pięć osób. Kiedy więc planujemy zaciąg większych sił zbrojnych, konieczne jest znalezienie sobie na mapie nowego. Można zasiedlić jakieś opuszczone centrum albo odbić wrogie. Jedno i drugie świetnie się nadaje. Trik ze złotem polega na tym, że w dziewięćdziesięciu procentach sytuacji będziemy je wydawali raczej na żołd niż na cokolwiek innego. Tak już ten świat zbudowany. Sam zaciąg kalkuluje się taniej niż utrzymanie wojska. Dlatego też, dla poprawy sytuacji finansowej, aby nie pójść z torbami musimy zbalansować przychody z rozchodami. Wyjścia istnieją zasadniczo dwa. Można postawić kolejny zakład pracy, aby pozyskać nowych podatkodawców, albo wymieniać na bazarach nadwyżki innych surowców na złoto właśnie. Przydatny okazuje się także i poborca podatkowy, który w naszym imieniu ciśnie mieszkańców. Oto w zasadzie cała zagwozdka ekonomiczno-managerska piątej części The Settlers. A im dalej, tym gorzej.

Abstrahując od rutynowego budowania osady na początku każdej kolejnej misji, czas przyjrzeć się drugiej połowie gry. Militarna strona w początkach serii The Settlers ograniczała się do opcjonalnych, wręcz czysto epizodycznych potyczek o ustalenie linii demarkacyjnej między dwoma państewkami. W Dziedzictwo Królów! nie ma ani strażnic sensu stricte, ani w ogóle obwarowań. Na drodze armii stanąć może najwyżej wieża z balistą, ale dopóki jest „jedyną wieżą z balistą w okolicy”, nie znaczy zupełnie nic.

Zaciąg żołnierzy prowadzi się w zwyczajnych koszarach i nie wymaga on posiadania specjalnego rynsztunku, typu miecze, hełmy itd. Najnormalniej w świecie kupuje się nowego wojaka jak kawę w automacie. Wystarczy wrzucić monetę i voila. Wszystkie rodzaje żołnierzy mamy non-stop na wyciągnięcie ręki. Bez długich szkoleń i niekończącego pieszczenia się z kowalem. Częściowo dzięki temu właśnie Dziedzictwo Królów! dokonało pełnej metamorfozy w kierunku RTS. Szkoda jednak, że BlueByte nie poszedł za ciosem i nie zrobił z nowych Settlers czegoś, co sprzedałoby się także i pod innym tytułem. Niestety.



szati 22/01/2008 20:09:08 [Powrót] Komentuj